Prosta jest tylko droga do gwiazd!

Zobaczyć świat inaczej, na peronie marzeń zadrwić z losu! Nie myśleć o tym, co jutro. Zatrzymać czas!

 

Legenda skarbem etiopskiego narodu

Księga Kebra Nagast, czyli Chwała królów Abisynii, nie tylko opowiada pewną legendę, ale sama także jest nią owiana. Nie wiadomo z całą pewnością, kto był jej autorem, kiedy dokładnie powstała, ani jaka część tego, co opowiada, jest prawdziwa. A jednak jej znaczenie dla Etiopczyków jest kolosalne i żaden nie wątpi w to, że jej przesłanie jest autentyczne.

Jak głosi legenda opowiedziana w Kebra Nagast, etiopska królowa Makeda (czyli właśnie królowa krainy Saba), zafascynowana postacią króla Salomona, słynącego w ówczesnym świecie ze swej mądrości, postanawia wyruszyć w podróż, aby złożyć mu hołd i okazać szacunek jego wiedzy i roztropności. Gdy dociera do Izraela, ona również wywiera na Salomonie wielkie wrażenie swoją urodą i osobowością. Król nie tylko przekazuje jej wiarę w jedynego Boga, ale również podstępnie ją uwodzi. Gdy Makeda wraca do kraju, jest w ciąży. Rodzi syna zwanego później Menelikiem, który, osiągnąwszy dojrzałość, wyrusza do Izraela, aby poznać swego ojca. Syn Makedy i Salomona zostaje przez ojca przyjęty i namaszczony na króla Etiopii. Ojciec, przed odesłaniem go z powrotem do kraju matki, wyznacza sporą grupę mędrców, którzy mają udać się razem z nim. Ci jednak nie chcą opuszczać kraju, w którym znajduje się największy skarb narodu wybranego, Arka Przymierza. Przed wyruszeniem w drogę postanawiają ją wykraść. W ten sposób Arka Przymierza trafia do Etiopii, gdzie według Etiopczyków znajduje się do dziś.

W świetle historii opowiedzianej w Kebra Nagast Etiopia jawi się zatem rzeczywiście jako niezwykły kraj. Po pierwsze, jego lud pochodzi od samego króla Salomona, człowieka niepospolitej mądrości, i wywodzi się w ten sposób z narodu wybranego. Po drugie, jest depozytariuszem jednego z największych religijnych skarbów świata – Arki Przymierza. Dzięki Kebra Nagast bycie Etiopczykiem dawało powód do głębokiej dumy, bez względu na różne niedole, przez które musieli Etiopczycy przejść.

Kebra Nagast opowiada biblijną historię królowej Saby, dodając jednak do niej większość szczegółów. Jednak już sam fakt, że źródło tej etiopskiej epopei narodowej znajduje się między innymi w Biblii, było czynnikiem nobilitującym i dodającym całej opowieści wiarygodności. To nie tylko jedno z najdonioślejszych dzieł etiopskiej literatury w języku gyyz. To również nieco baśniowa opowieść, legenda, arcyciekawa historia posiadająca potężny wpływ na kraj aż po dzień dzisiejszy. Historia umacniająca pozycję władców i dająca ludowi nadzieję i powód do dumy z własnego pochodzenia.

W położonej na południu Etiopii dolinie rzeki Omo nie jest to jednak nic niezwykłego. Region ten uchodzi za ostatni niemal nietknięty cywilizacją skrawek Afryki. Rozległą równinę, poprzecinaną pasmami niewysokich wzgórz, zamieszkują liczne plemiona pasterzy, które wciąż żyją jak ich przodkowie. Wszystko to sprawia, że południe Etiopii stanowi ucieleśnienie europejskich wyobrażeń o dzikiej Afryce.

Początki legendy Doliny Omo sięgają końca XIX wieku. W wyniku rywalizacji państw europejskich o kolonie ekspedycje badawcze i wojskowe dotarły wówczas do niemal wszystkich zakątków kontynentu. Ziemie pomiędzy cesarstwem Etiopii na północy a brytyjską Kenią na południu pozostawały jedną z ostatnich białych plam na mapach, a ustalenie przebiegu rzeki Omo spędzało sen z powiek ówczesnym kartografom.

Dolny odcinek doliny, który obecnie przyciąga najwięcej turystów, przemierzyła dopiero w latach 1895-1896 ekspedycja włoskiego oficera Vittorio Bottego, rozwiązując tym samym „ostatnią wielką zagadkę geografii Afryki”, jak mawiał ponoć dowódca wyprawy. Niedługo później własną wyprawę wysłał tu cesarz Menelik II i w 1898 roku obszar ten został oficjalnie przyłączony do Etiopii.

Aneksja Doliny Omo nie miała jednak większego wpływu na życie jej mieszkańców. O ich losie wciąż decydowały raczej susze i wyniki międzyplemiennych konfliktów o bydło i pastwiska niż władze z odległej Addis Abeby, z której istnienia wielu nie zdawało sobie pewnie sprawy.

Przez kolejnych sto lat sytuacja nie zmieniła się zbytnio – nawet dziś główne drogi to wyboiste szutrówki, a do wielu wiosek wiodą tylko wijące się wśród zarośli ścieżki. Zaraz za ostatnimi zabudowaniami nielicznych większych miejscowości zaczyna się busz i sawanna, gdzie władzę dzierżą przywódcy klanów. Dolina Omo bywa nazywana żywym muzeum – zamieszkuje ją około 50 plemion, należących do czterech grup językowych.

źródło: własne doświadczenia z podróży do Etiopii, Internet