Wschody i zachody afrykańskiego słońca

 

Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy. Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany. U góry błękitnawy, na zachód różany. Chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące, tam jako trzody owiec na murawie śpiące. Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek. Na zachód obłok na kształt rąbkowych firanek, przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy. Po brzegach pozłacany, w głębi purpurowy. Jeszcze blaskiem zachodu tlił się i rozżarzał, aż powoli pożółkniał, zbladnął i poszarzał. Słońce spuściło głowę, obłok zasunęło i raz ciepłym powiewem westchnąwszy - usnęło.

Adam Mickiewicz " Pan Tadeusz"