Kobiety o wielu twarzach

2. gru, 2015

MURSI

Mursi plemię kojarzone głównie z krążkami, jakie kobiety Mago noszą w nacięciach dolnych warg. Kiedyś uważano, że ta "ozdoba" miała na celu uczynienie ich nieatrakcyjnymi dla łowców niewolników, obecnie antropolodzy przychylają się jednak do twierdzenia, że to jedynie zabieg estetyczny. Ludzie z plemienia Mursi są zadziorni, waleczni, półnadzy nie rozstają się z kałasznikowami. Budzą postrach wśród innych plemion, w zgodzie żyją w zasadzie tylko ze spokrewnionym z nimi blisko ludem Suri. Do widoku kałasznikowów w dolinie Omo trzeba się przyzwyczaić. Mężczyźni muszą pilnować swoich stad przed złodziejami bydła z innych plemion. Co roku wybuchają małe plemienne wojny – zaczyna się od skradzionych krów, ale na koniec prawie zawsze giną ludzie. Na czerwonej ziemi obowiązuje prawo krwawej wendety – jeśli ktoś zabił mi brata, ja muszę zabić temu komuś jego brata. Jeśli zabił krowę – i ja zabijam krowę. W Etiopii istnieje zakaz posiadania broni palnej. Ale tu na południu nikt sobie z tego nic nie robi. Wśród wielu plemion chłopak stający się mężczyzną otrzymuje od ojca broń. Jest jej tu cały przekrój, najpopularniejsze są Kałasznikowy, ale często zdarzają się też pamiętające czasy włoskiej agresji Mausery lub radzieckie Mosiny. W 1991 r., kiedy upadł komunistyczny reżim Mengistu, żołnierze największej w Afryce, czterystutysięcznej armii, po prostu rozeszli się do domów. W ten sposób ogromne ilości broni „rozpłynęły się” po kraju.

Kobiety Mursi są wysokie i potężne. Zdobią ciała bliznami (fachowo takie ozdoby nazywa się skaryfikacjami). Najpierw – zgodnie z tradycją – kaleczą nogi, ręce, piersi. Rany naciera się popiołem i węglem drzewnym, by w bliznach powstawały zgrubienia. Ale Mursi słyną przede wszystkim z krążków noszonych jak kolczyki w dolnej wardze. Mają je od wczesnej młodości. Matki nacinają kilkunastoletnim córkom dolną wargę, zwykle rok przed zaplanowanym dużo wcześniej małżeństwem. Otwór o średnicy 1-2 cm rozszerza się przy pomocy drewnianych kołeczków, co 2-3 tygodnie wymienianych na większe. Kiedy dziura w wardze jest odpowiednio duża, młoda Mursi wkłada pierwszy, niewielki, bo liczący ok. 4 cm krążek, który wcześniej własnoręcznie lepi z gliny i zdobi tradycyjnymi wzorami. Każdy kolejny jest większy, średnica największych przekracza 20 cm – tyle, co spory talerz.

Antropologowie i badacze pierwotnych kultur różnią się w ocenie znaczenia i pochodzenia tych niezwykłych ozdób. Jedna z hipotez mówił, że wargi przecinano, by zniechęcić handlarzy niewolników do porywania kobiet Mursi. Została jednak odrzucona. Najnowsza głosi, że krążek w wardze to ozdoba i zarazem oznaka dojrzałości, zdolności rozrodczych kobiety. A także coś w rodzaju kulturowego pomostu między indywidualnością a społecznością. Dziś przymusu dziurawienia wargi nie ma i to same młode Mursi decydują, czy chcą być piękne inaczej. W większości przypadków decydują względy merkantylne – kobiety z krążkiem podobają się turystom, mogą zarabiać, pozując do zdjęć. Więc trochę dzięki takim ja my tradycja przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Najoryginalniejsi ze wszystkich plemion spotkanych w południowej Etiopii. Jest ich zaledwie około 5000, prowadzą koczowniczy tryb życia. Kobiety Mursi w charakterystyczny sposób upiększają się, wprawiając sobie w dolną wargę krążek dochodzący nieraz do 36 cm średnicy! Czasem nie jest to krążek, tylko coś na kształt trapezu… Nie jest do końca jasna geneza tego zwyczaju. Możliwe, że chodziło o zniechęcenie handlarzy niewolników, porywających ich kobiety. Możliwe, że zniechęcić chciano mężczyzn z innych plemion. Jest jeszcze kilka innych teorii. Poza talerzykiem w dolnej wardze, dziewczyny mają też wybite dwa przednie dolne zęby. Plemię Mursi nie zna pojęcia pocałunku w usta.

Źródło: własne doświadczenia podczas podróży po Etiopii, Internet

2. gru, 2015