5. sty, 2016

Tekst

Tybet Czarnego Lądu

 Etiopia północna, pełna tajemnic początków chrześcijaństwa przyciąga tych, którzy pragną poznać jego początki. Kościoły wykute w skałach, miasta aniołów czy tajemnice Arki Przymierza. Jeśli któraś część północnej Etiopii przyciąga mnie w sposób szczególny, to właśnie Góry Siemen najwyższy masyw górski na Wyżynie Abisyńskiej, rozciągający się pomiędzy słynnymi turystycznymi ośrodkami: Aksum, Gonder i Lalibela.

Góry Siemen, inne niż wszystkie góry. Najwyżej położona sawanna świata, gdzie można spotkać dzieci pasące owce i dżelady, małpy o krwawiących sercach. To jedno z najładniejszych miejsc na świecie. Od 1969 roku Góry Siemen są Parkiem Narodowym, w 1978 wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Masyw górski Siemen, zaliczany jest do najpiękniejszych zakątków Afryki. Ma formę wydłużonego, wąskiego plateau wznoszącego się łagodnie od południa i urywającego się gwałtownie na północy pionowymi klifami. Krawędź ta ciągnie się na długości 35 kilometrów i miejscami osiąga 1500 metrów wysokości. Poprzecinany dolinami i jarami rzek Takkaze, Mayshasha i Jinbar Wetz. W krajobrazie zobaczymy amby, czyli góry o prawie pionowych zboczach i płaskich wierzchołkach, zwanych górami-świadkami, wykształconymi w procesach tektonicznych i erozyjnych.

Najwyższy szczyt - Ras Daszen, jest wygasłym wulkanem, ma ponad 4, 5 tys. metrów wysokości, czwarty szczyt w Afryce, po Kilimandżaro, MT Kenii i Ruwenzori. W Etiopii przyjęto przed laty i nadal podaje się, jako obowiązującą wysokość 4620 m.n.p.m. (według nowszych źródeł europejskich to 4533 lub 4543). Góra ta ma swoje miejsce w etiopskiej kulturze współczesnej. Od niej nazwę wzięło chociażby popularne, produkowane w Gonder piwo. Tak samo nazywa się jeden z banków.

W Górach Siemen spotykamy lud Felaszów. Wywodzą swoje pochodzenie, podobnie zresztą jak i inne ludy Etiopii, z dynastii salomońskiej z Izraela. Nazywają samych siebie nie Felasza, które jest dla nich określeniem obraźliwym, lecz ቤተ ኢስራኤል  Biete Israel, czyli Dom Izraela. Felasza to termin nadany im przez sąsiadujące z nimi inne ludy Etiopii, znaczący wygnaniec, przybysz, emigrant, obcy. Słowo to pochodzi z języka gyyz, od czasownika falasa oznaczającego „emigrować, iść na wygnanie, oddzielać się”. Niczym nie różniący się wyglądem od pozostałych ludów Etiopii, chociaż co ciekawe wyznaje judaizm, w pierwotnej wersji, przed reformami proroków, Izajasza, Jeremiasza, Ezechiela i innych. Oznacza to, że przodkowie Felaszów musieli wywędrować z dzisiejszego Izraela około trzech tysięcy lat temu.  Właśnie stamtąd przybyła do Salomona królowa Saba, a przodkowie Etiopczyków do Afryki. Etiopska legenda mówi, że pierwszy jej władca, Menelik I był synem Salomona i Saby. Dlatego więc można powiedzieć, że Felaszowie to Etiopczycy w czystej, nie skażonej chrześcijaństwem postaci. Felaszowie twierdzą, że ich przodkowie stanowili eskortę Arki Przymierza, którą król Salomon kazał ukryć w Etiopii. Wielokrotnie lud nie chciał się podporządkować etiopskim cesarzom i wielokrotnie toczył z nimi wojny. Wojowniczy lud uległ dopiero komunistom. Gdy Mengystu Hajle Marjam zaczął ich prześladować Izrael ogłosił, że przyjmie wszystkich Felaszów. Większość wyjechała do Izraela, ale część pozostała w Etiopii.

Tylko w górach Semien żyje kaberu (Canis simensis), zwany szakalem, wilkiem lub lisem etiopskim, abisyńskim lub semieńskim. Ocalało tylko kilka izolowanych populacji w najwyższych partiach gór. Kaberu łatwo rozpoznać po długich nogach, ciemnorudej sierści, puszystym ogonie i głowie wydłużonej, jak u lisa. Żywi się głównie gryzoniami, ale nie gardzi też żadnym innym mięsem z padliną włącznie. Żyje w hierarchicznych stadach (jak wilk), ale poluje samotnie (jak lis). Po epidemii wścieklizny w 2003 roku wydawało się, że gatunek ten wyginie. Ale przeżył, jest dziś ok. 600 sztuk. I jego liczba powiększa się, bo ludzie go nie tępią. Często szuka gryzoni koło stad krów, kóz czy koni, jest dlatego nazywany końskim szakalem.

Także koziorożec abisyński (Capra walie lub Walia ibex) żyje wyłącznie w Górach Siemen. Jest jeszcze rzadszy niż Kebaru, gdyż zostało nie więcej niż 500 sztuk. Jak inne koziorożce żyje w wysokich górach, zręcznie skacząc ze skały na skałę w poszukiwaniu pożywienia i kryjówki. Jest zagrożony przez człowieka ponieważ  kilkadziesiąt kilogramów mięsa pozwoli wykarmić rodzinę przez kilkanaście dni.

Największy z pawianów, dżelada (Theropithecus gelada), żyje tylko w dwóch miejscach na świecie, na sąsiadujących ze sobą, przedzielonych głębokim rowem tektonicznym wyżynach, Abisyńskiej i Somalijskiej. Największa populacja, a w zasadzie kilka grup, żyje właśnie w Górach Siemen. Dżelady są bardzo charakterystyczne. Mają długie tworzące „płaszcz” włosy z przodu ciała oraz nagie czerwone płaty skóry na piersi, stąd inna jej nazwa to małpa z krwawiącym sercem. Małpy są na wyginięciu ponieważ  żywią  się wyłącznie trawą, a tej w Siemenie jest coraz mniej.

W Etiopii – będąc w Tybecie Czarnego Lądu zrozumiałam, że wszystko jeszcze przede mną. Znalazłam się w górach, jakich nigdzie indziej nie ma na Ziemi. Pionowe urwiska, z których można skakać na spadochronie, wielkie kaniony, śmiałe iglice, a ponad kaniony wznoszą się jeszcze na tysiąc metrów wierzchołki wygasłych wulkanów. Teraz wiem, dlaczego … w górach jest wszystko, co kocham.

źródło: Internet, własne doświadczenia podczas podróży do Etiopii