Dżelady małpy o krwawiących sercach

Etiopia. Wędrując po górach Siemen, trzeba mieć trochę szczęścia, żeby wypatrzyć lisa i koziorożca, natomiast spotkanie z dżeladami jest niemal pewne. Po pierwsze jest ich dużo – około dwudziestu tysięcy sztuk, a ponadto są widoczne z daleka, gdyż żyją w wielkich stadach liczących po kilkuset osobników. Jako że nie zagrażają człowiekowi ani też człowiek nie jest dla nich zagrożeniem, nie są, więc ani płochliwe, ani agresywne i można podejść do nich na odległość kilku metrów.

Dżelady zostały odkryte w 1835 roku przez badacza Rupella, który nazwał je amharskim określeniem używanym przez mieszkańców regionu Gonder. Były łatwym obiektem badań, jednak do niedawna nie budziły większego zainteresowania naukowców. Dopiero prace Patsy i Robina Dunbarów, którzy opisali zachowania społeczne dżelad, udowodniły, że są to zwierzęta o wysokim poziomie inteligencji i ich organizacja społeczna może mieć duże znaczenie w badaniach pierwotnych zbiorowości ludzkich.

Fascynującą cechą tego gatunku jest jego organizacja społeczna – najbardziej złożony system, jaki wykształcił się w całym świecie zwierząt (z wyjątkiem człowieka). Stada liczące kilkuset osobników dzielą się na rodziny zwane haremami, złożone z dwóch do ośmiu samic z małymi i jednego dominującego samca. W haremie występują też podrzędne samce, które nie mają dostępu do dorosłych samic.

Siedząc w środku stada, patrzę na te piękne stworzenia spokojnie zrywające trawę, małe zerkające z zaciekawieniem w obiektyw aparatu fotograficznego. Słyszę odgłosy ich rozmów – tak ma się odczucie, że one rozmawiają! Ważenie to potęguje fakt, że niedaleko, w rejonie Afar znaleziono słynną Lucy, okrzykniętą prababką ludzkości oraz szkielety innych hominidów, będących pierwszymi nie małpimi przodkami człowieka. Wielokrotnie byłam wśród stada kudłaczy o krwawiących sercach i za każdym razem, kiedy jestem wśród dżelad mam poczucie, że mają one wiele wspólnego z procesem ewolucji człowieka.

źródło: własne doświadczenia z podróży do Etiopii